Krzysiek

Andre Agassi – Open.Autobiografia tenisisty

lis 13, 2023

Ten tekst przeczytasz w
5 min

Utkwiła mi w pamięci migawka wiadomości sportowych z lat dziewięćdziesiątych i postać Agassiego w dżinsowych spodenkach z charakterystyczną, farbowaną fryzurą, zacięcie gestykulującego na korcie tenisowym. Choć wtedy cały mój wolny czas zajmowała koszykówka i o tenisie wiedziałem niewiele, to w niepokornej postawie Andre-bad boya było coś hipnotyzującego. Kiedy po latach zobaczyłem w księgarni na półce autobiografię tenisowego króla, flashback powrócił. Właśnie tak zakupiłem swoją pierwszą biografię.

Chociaż książka nie skupia się tylko i wyłącznie na relacji tenisisty z ojcem, to jednak ciągle i wciąż wokół niej oscyluje. To w końcu niespełnione marzenia ojca o medalu olimpijskim (reprezentował bez sukcesów Iran na IO w Londynie w 1948 roku oraz w Helsinkach cztery lata później), przyczyniły się do zmuszania Andre od małego do niemalże katorżniczych treningów.

Sędziowie, gdera. Podpłaceni byli. Cała ta impreza była ukartowana, ustawiona. Świat był nieprzychylnie nastawiony do Iranu.
I dodaje: Ale mój syn… Może znowu tenis stanie się dyscypliną olimpijską i wtedy mój syn zdobędzie złoty medal i sprawiedliwości stanie się zadość.

Jest to całkiem dobrze znany schemat w świecie wielkich sukcesów. Za nimi stoją często ambicje rodziców, które mogą finalnie doprowadzić do takiego punktu jak tu, czyli wciąż powtarzanego przez Agassiego zdania – “Nienawidzę tenisa”. Trudną relację z ojcem-trenerem miały przecież też chociażby siostry Williams, co pokazał film “King Richard: Zwycięska rodzina”.

Ponieważ tenis towarzyszy Andre niemalże od zawsze, w autobiografii dorastamy razem z nim. Obserwujemy jego przemianę z chłopca w mężczyznę oraz trudne relacje z otoczeniem – jak w Akademii Bollettieriego, w której pobyt zbiegł się w czasie z jego „młodzieńczym” buntem – wtedy Andre pije, pali, farbuje włosy, nosi kolczyki i w końcu, w dziewiątej klasie, rzuca szkołę. Poznajemy historie jego przyjaźni – gdyby nie bliscy, do których zalicza naprawdę niewiele osób (Perry’ego, Brada, Gilla) pewnie nigdy nie dotarłby na szczyt ATP. Dalej mamy skomplikowane związki z kobietami (o obecnych w jego życiu wybrankach wyraża się z szacunkiem), epizod z dragami, który omal nie rujnuje jego kariery, a także mnóstwo historii i anegdot zza kulis światowego tenisa.

Wisienką na torcie są właśnie relacje kluczowych spotkań, które Agassi opisuje z fotograficzną wręcz dokładnością. A lista graczy, z którymi spotykał się podczas swojej kariery, jest imponująca: Edberg, Courier, Lendl, Ivanisevic, Muster, Chang czy w końcu Federer – to tylko kilka nazwisk. Opisane są też niesamowite pojedynki z odwiecznym finałowym alter ego Petem Samprasem, które na zawsze zapisały się na kartach historii sportu.

Czytając tę książkę, po prostu nie sposób się nudzić. Bywa zabawnie (granie bez majtek) strasznie (postać ojca czy depresja związana z łysieniem, nieudane małżeństwo z Brooke Shields) i romantycznie (“szaleństwo” na punkcie Graf). Tenis spina klamrą wszystkie historie, ale na szczęście nie jest głównym bohaterem. “Open. Autobiografia tenisisty” to fascynujący portret człowieka, który tenisa nienawidzi, ale i który zawdzięcza mu wszystko. Czytałem opinie, że to najbardziej antysportowa książka, jaka istnieje i pewnie coś w tym jest. Szanuję i cenię Agassiego za jego osiągnięcia sportowe, ale jeszcze bardziej się cieszę, że zaprosił mnie do swojego świata i dał się poznać najpierw jako człowiek, a dopiero potem jako sportowiec.

Książka do tego jest sprawnie napisana i choć zdarzają się wątki ewidentnie pomijane, a sam Agassi wydaje się odrobinę pruderyjny (ani razu przez 454 strony nie pada słowo: seks), to staje ona w opozycji do większości wydawnictw na rynku – podając zamiast skandali świetną opowieść o życiu i tenisie. Kluczem do zrozumienia całej historii jest relacja z ojcem, wyznaczająca kierunek i determinująca jego życie najpierw jako tenisisty, a dopiero potem jako człowieka. Plan ojca polegający na stworzeniu „mistrza olimpijskiego” – de facto udany – dla mnie jest nieakceptowalny. Choć wiem, ile Andre zawdzięcza tenisowi (i odwrotnie) uważam, że rodzice powinni wspierać i motywować dzieci w ich wyborach, a nie dokonywać ich za nie.

Open. Autobiografia Tenisisty (org. Open. An autobiography)
Andre Agassi
Tłumaczenie: Jarosław Rybski
Wydawnictwo Bukowy Las, 2011

Więcej informacji o autorze znajdziesz na stronie fundacji Andre Agassiego oraz w jego mediach społecznościowych: Fb; Instagram

Wierzę, że tym wpisem dałem Ci mały impuls, by sięgnąć po tę książkę – jestem pewien, że spędzisz z nią miłe chwile. Jeśli zechcesz, możesz wesprzeć rozwój mojego bloga, kupując ją przez linki w poniższym widżecie. Dzięki, że jesteś!

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *